ADAM RZEPECKI

UŚCIŚLIJMY

Magazyn SZUM, 30 października 2020 r.

 

 

Na festiwalu Utajone Miasto / Otwarte Miasto w Lublinie znalazła się praca Adama Rzepeckiego zatytułowana Chominowa. Jest to świecący neon zawieszony w zaułku nad przejściem prowadzącym z ulicy Grodzkiej do ulicy Ku Farze. W pierwotnym zamierzeniu obok pracy miał się znajdować tylko napis: „Adam Rzepecki, Chominowa, 2019”. Ostatecznie organizatorzy uzupełnili go o kilka słów wyjaśnienia.

 

*

 

Rzepecki zdaje sobie sprawę z tego, że galeria – w swej bezpiecznej przestrzeni – jest pewnym usprawiedliwieniem dla dzieła sztuki, dlatego wybrał nie-usprawiedliwioną przestrzeń ulicy. Miejsce to zostało wybrane przez artystę ze świadomością, że neon znajdzie się na terenie zajmowanym niegdyś przez getto.

Dopowiedzmy od razu: to, że ten neon znajduje się na terenie byłego getta nie obraża ofiar, tylko wzmacnia przekaz tej pracy, czyniąc ją bardziej dramatyczną. Bo dlaczego neon w tym miejscu jest czymś niewłaściwym?

Rzepecki zakładał, że treść napisu dla większości przechodniów będzie obca czy niezrozumiała. Rzepecki wysłał jedynie sygnał. Szczególnie dla tych, którzy nie wiedzą, kim była Zofia Chominowa. Zadaniem sztuki jest stawianie pytań, a nie dawanie odpowiedzi. Od dydaktyki są popularyzatorzy sztuki.

Ginczanka w swoim wierszu wymieniła z imienia i nazwiska Zofię Chominową – „donosicielkę chyżą”. Rzepecki powtarza ten gest w innym kontekście i w innym czasie. Czy zatem przypomnienie dzisiaj nazwiska szmalcowniczki nie jest symbolem nienawiści do tego co obce? Czy ten święcący napis nie zwraca uwagi na narastającą faszyzację naszego życia?

Praca z założenia miała być niedopowiedzianą. Rzepecki zdawał sobie sprawę, że wielu przejdzie obok nie zadając sobie trudu odcyfrowania sensu napisu i jego znaczenia. Rzepecki nie chciał uszczęśliwiać wszystkich wiedzą na temat tego kim była Chominowa. Ale fakt, że sztuka jest nieczytelna, to nie jest zarzut do artysty1. Nie można mieć przecież pretensji do obrazu dlatego, że się go nie rozumie2. Sztuka jest dla wszystkich, ale nie wszystkim sztuka jest potrzebna.

Rzepecki wie, że dzieło po opuszczeniu pracowni artysty żyje swoim – niezależnym od twórcy – życiem, a artysta traci nad nim pełną władzę. Rzepecki wie też, że w dzieło sztuki może być wpisanych kilka poziomów/warstw interpretacyjnych. I nie wszystkie są od razu czytelne i odczytane. W takiej sytuacji odbiorcy – obcujący przecież z różnymi tekstami kultury – mogą znaleźć w dziele sztuki znaczenia, o których artysta nawet nie pomyślał.

Dlatego jeśli ktoś patrzy na Chominową jak na zwykły neon, zamiast zastanowić się nad tym, jaki przekaz się za nim kryje, faktycznie może pomyśleć, że Rzepecki promuje antysemityzm.

Rzepecki wie również, że choć czas sprawia, iż znaczenia nadawane dziełu zmieniają się, to jednak Zofia Chominowa na zawsze pozostanie donosicielką i antysemitką.

Paradoksem wiersza *** [Non omnis moriar] jest to, że miał być oskarżeniem, a sprawił, że nazwisko szmalcowniczki zostanie zapamiętane jako symbol „upadku człowieczeństwa w latach okupacji”3. Często mówi się o bezimiennych ofiarach Holokaustu. Ale wciąż bez nazwisk pozostają szmalcownicy, którzy przyczynili się do śmierci owych bezimiennych.

Ginczanka w swoim wierszu wymieniła z imienia i nazwiska Zofię Chominową – „donosicielkę chyżą”. Rzepecki powtarza ten gest w innym kontekście i w innym czasie. Czy zatem przypomnienie dzisiaj nazwiska szmalcowniczki nie jest symbolem nienawiści do tego co obce? Czy ten święcący napis nie zwraca uwagi na narastającą faszyzację naszego życia? A cała wrzawa wokół niego nie jest dowodem na to, że jako naród nie umiemy poradzić sobie z pamięcią o naszych przodkach? Tych dobrych i tych złych?

 

ADAM RZEPECKI

 

Przypisy:

1 Rzepecki kilka razy – z trudem – przedzierał się przez Ulissesa Joyce’a, dziś czyta go do poduszki. ↩︎

2 Historyk sztuki i wybitny humanista prof. Mieczysław Porębski powiedział mi kiedyś: „Adasiu, żeby zrozumieć dzieło sztuki, potrzebne jest krzesło. Przychodzisz przed obraz, siadasz i patrzysz. Zachwycasz się np. kompozycją i kolorami, ale im dłużej siedzisz i jesteś tylko z tym obrazem, to czujesz, że za mało wiesz i chcesz się dowiedzieć więcej. Kiedy wiesz już więcej i przychodzisz ponownie przed obraz, to patrzysz na ten obraz inaczej, pełniej”. ↩︎

3 Ryszard Kotarba, Zuzanna Ginczanka: śmierć poetki. Historia okupacyjna, „Gazeta Wyborcza”, 14.12.2015. ↩︎

Adam Rzepecki, artysta, członek grupy Łódź Kaliska background image